Czupel

CZUPEL 930m n.p.m. ✓

#nogamipokorone

Kiedy jedni pracują, inni świętują Dzień Energetyka. 14. sierpnia wybór jest jeden – GÓRY, a konkretnie Czupel, najwyższy szczyt Beskidu Małego.

Pogoda od tygodnia nie jest najlepsza. Codziennie burze przechodzą nad Krakowem, ale ryzykujemy i jedziemy w stronę Bielska-Białej. Tym razem zabieramy ze sobą Agnieszkę oraz Daniela (Zuche). Ruszamy na Czupel!

Ale najpierw kawa na stacji. 😀 Dwie godziny wesołej jazdy szybko mijają i dojeżdżamy do naszego miejsca startu. Z Przełęczy Przegibek mamy niecałe 5 km do przejścia. Niebo lekko pochmurne ale słońcu udaje się od czasu do czasu przebić. Na popołudnie zapowiadają burze, więc co jakiś czas patrzymy w niebo. Spokojnym krokiem idziemy za niebieskimi znakami. Na początku dosyć mocno pod górę, dobrze, że ktoś postawił tu ławeczkę. Na pewno nie bez powodu i pewnie byłoby temu komuś smutno gdyby nikt na niej nie siadł. Mała przerwa nam nie zaszkodzi. 😉

Dalej trasa już spokojna, powoli zdobywamy wysokość. Mijamy Sokołówkę i kierujemy się w stronę Schroniska na Magurce, ale nie zatrzymujemy się. Wstąpimy tu po wejściu na najwyższy szczyt Beskidu Małego. Ludzi niewiele, mijamy parę turystów, którzy tak jak my robią Koronę Gór Polskich. Chwilę wymieniamy się wrażeniami ze zdobytych szczytów i ruszamy na podbój naszej 16-stej góry. Czupel 933 m. n.p.m. zostaje odhaczony na naszej liście! Siadamy na ławeczce znajdującej się kawałek dalej i wspominamy wyłaniający się na horyzoncie szczyt – Skrzyczne. Wracamy tą samą drogą do schroniska ale już we cztery. Daniela roznosi energia i postanawia pobiec okrężną drogą do auta. My idziemy coś zjeść! Góry zawsze wzmagają u nas apetyt! W schronisku można znaleźć pieczątkę i sporo przytulnego miejsca na odpoczynek. Z pełnymi brzuszkami wracamy do auta. Pogoda się naprawdę udała! Z Krakowa doszły do nas informacje, że przeszła burza. U nas ani kropli! Kolejna pieczątka w naszych książeczkach i kolejna historia w naszej pamięci.

Nogami do Góry