Gdzie niebo zlewa się z ziemią.. Babia Góra ku pamięci..

W sobotę 07.10.2017 r. wraz ze znajomymi wzięłyśmy udział w biegu na Babią Górę (1725 m n.p.m.) z okazji szóstej edycji Memoriału Wojtka Kozuba, wybitnego Polskiego himalaisty.

Wojtek był członkiem KW Kraków, instruktorem wspinaczki sportowej i przewodnikiem tatrzańskim z AKPT Kraków. Na swoim koncie miał kilkadziesiąt przejść górskich, zarówno  tych letnich jak i zimowych. Relacje ze swoich wypraw publikował m. in. w magazynach „Góry”, „Taternik”, a także na portalach społecznościowych.

06.07.2011 r. schodząc wraz z trójką innych wspinaczy ze szczytu Mont Blanc pozostał na nim na zawsze.. Wojtek zginął od uderzenia spadającego kamienia, nieszczęśliwy wypadek, to była chwila. „Kamień zabił go tak, jak zabija pocisk” Paulina Kozub.

babia góraDo Zawoi liczną grupa, bo aż 9-cio osobową docieramy po 10:00. Patrzymy w niebo, niestety pogoda w czasie drogi jak i teraz nie napawa optymizmem. Ciężkie chmury zawisły nad miastem, a wraz z nimi deszcz. Jednak nie odstrasza to nikogo, każdy z pozytywnym nastawieniem. Trzeba zdobyć tą kapryśną górę! Ponad 100 zawodników stawiło się na starcie na Przełęczy Krowiarki. Przed nami prawie 14 km drogi z sumą przewyższeń +966,5m / -966,5m. Żegnamy się z Justyną i Grzegorzem (Góralem), którzy dziś przyjęli rolę kibiców. Justynę niestety dopadło przeziębienie i zbiera siły na Cracovia Półmaraton Królewski. Grzegorz natomiast ruszył na trasę pod prąd, aby wyjść naprzeciw i kibicować biegnącym zawodnikom, a także dać nam znać jakie warunki panują na górze.

babia góraWybiła godzina 13:00, ruszamy niebieskim szlakiem w stronę Schroniska Markowe Szczawiny. Trasa wiedzie przez 6km delikatnie pod górę, krętymi leśnymi ścieżkami. Spokojnym tempem docieramy pod Schronisko, ostry zakręt w lewo i zaczyna się podejście, przed którym czeka Grzegorz. Słychać go z kilkudziesięciu metrów! Stoi na trasie z dzwoneczkiem pasterskim i dopinguje. Zawsze powie miłe słowo, podniesie na duchu, uśmiechnie się (dziękujemy za to!). Przebiegamy obok niego, dostajemy dodatkową bufkę/czapkę i garść informacji, że na szczycie bardzo wieje, że mroźno, żeby się dobrze ubrać. Nie wygląda to najlepiej, zaczynamy mozolne kilometrowe podejście po schodkach usypanych z kamieni. Ale żeby nie było tak łatwo, na tej wysokości kamienie pokryte są zmrożonym śniegiem, robi się mgła, a siły opadają.

Docieramy na Przełęcz Brona i nic nie widać! Niebo zlewa się z ziemią. Wszędzie biało, śnieg po kostki, a z lewej strony napiera na nas silny wiatr. Cała Babia! Biegniemy ubierając się w kurtki, bluzy, co kto ma. I szybko w górę! Trzeba stąd uciekać! Warunki pogodowe, były najlepszą motywacją, żeby przyśpieszyć tempo i nie dać się tej górze. Wbiegamy na szczyt. Podczas dobrej widoczności rozciąga  się tu piękna panorama na Tatry, od Słowackich, aż po Zachodnie, no ale nie tym razem 🙂 

babia góraOstatni etap przed nami! Zbieg w dół. Niby fajnie, bo nareszcie nie trzeba męczyć się z podejściem, ale nie ma co się cieszyć. Lód i kamienie pokryte białym puchem wcale nie ułatwiają sprawy. Każdy krok stawiamy z asekuracją, ale jak to robić podczas biegu? Kiedy oczy załzawione od wiatru, kiedy do mety już tak blisko i nie ma co zaciągać hamulca? Trzeba umieć wyłączyć strach, znaleźć choć skrawek dobrej nawierzchni i być przygotowanym na wszystko. A przede wszystkim być skupionym! Po drodze mijamy Sokolicę, a tam Różaniec do granic. Wierni pogrążeni w modlitwie, a tu obok nich biegacze hyc hyc pędzą w dół i wesoła mina księdza ze słowami: „Lewa wolna!” Bezcenne!babia góra

Do mety 2 km i coraz stromiej na schodach, uda już bolą, ale co to? Słuchać dźwięk dzwonka. To Justyna! Zaraz finisz! Ostatni metr i jest! Meta! Uczucie nie do opisania, kiedy tam docierasz, kiedy najbliższe Ci osoby czekają przez godzinę, dwie i martwią się o Ciebie, a na koniec wręczają Ci medal..

Paulina, żona Wojtka i tym samym główna organizatorka, również jest na Przełęczy Krowiarki. Każdemu zawodnikowi z osobna gratuluje ukończenia biegu. Bardzo urzekł nas klimat serdeczności i przyjacielskiej atmosfery. Gratulujemy Karolinie, za zajęcie 3-ciego miejsca w kategorii open kobiet, był to dodatkowy zastrzyk endorfin dla nas wszystkich!

Zmarznięci, ale szczęśliwi ruszamy do biura aby się rozgrzać. Przy wspólnym posiłku dzielimy się wrażeniami. Miło było na chwilę poczuć trochę zimy i pomimo kapryśnego charakteru góry wybaczamy jej! Za każdym razem będąc na szczycie zakochujemy się w niej na nowo. Ania z Porannego Patrolu miała zaszczyt poznać Babią po raz pierwszy i mimo, że warunki nie dopisały to zbiegając krzyczała , że jest to jej najlepszy bieg w życiu! To są prawdziwe emocje! Nie ważne gdzie, ale ważne z kim! Dziękujemy, że byliście z nami!

 

babia góra

 

Karolina          K open -3        1:41:32

Aleksandra      K18 -9             2:04:05

Nogami do Góry

#dowhatyoulove