Lackowa

LACKOWA 997m n.p.m. ✓

I tak mijał dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, aż w końcu nadszedł ten moment kiedy wybieramy się na ostatni szczyt z Korony Gór Polski. Niesamowite jak szybko płynie czas, gdy wykorzystujesz go aktywnie. Jedno podejście do Beskidu Niskiego już było. Dziś pogoda zapowiada się idealnie, na spacer i wielkie świętowanie. Lackowa, nadciągamy!

Ośnieżone drogi

W tym temacie od początku roku nic się nie zmieniło, spotykamy się na parkingu przy Rondzie Matecznego. Są z nami Ewelina z Dawidem, Gosia, Agnieszka razem ze słodkościami, Góral, Krzysiek oraz Andrzej, który otwierał z nami projekt, a teraz go zamyka. Tych, o których wiemy, że chcieli dziś tu z nami być a niestety nie mogli się zjawić, serdecznie pozdrawiamy! Z lekkim poślizgiem, zaraz po godzinie 7:00 wyjeżdżamy z miasta. Przed nami prawie 2,5 h jazdy do Ropek, skąd planujemy wyruszyć na szczyt. W nocy z soboty na niedzielę popadało trochę śniegu i trzeba bardzo uważać. Mniejsze drogi, przez które GPS nas chce poprowadzić na skróty są całe białe. Aby nie ryzykować niepotrzebnymi przygodami, wybieramy dłuższą trasę po głównych drogach krajowych. Po prawie 3 h docieramy do małej, łemkowskiej wsi Ropki, gdzie już czeka na nas Łukasz.

Zimowa kraina

Zakładamy zimowe buty i kurtki, nakładamy stuptuty i całą paczką wchodzimy na żółty szlak. Pierwszy kilometr idziemy spokojnym spacerkiem, podziwiając tutejszą zimę. Zaczyna się podejście, więc zwalniamy. Pod zalegającym śniegiem jest lód, nogi troszkę nam odjeżdżają i trzeba uważać, aby się nie poślizgnąć. Na chwilę wychodzimy z lasu i aż zatrzymujemy się z wrażenia. Oczy otwierają się szerzej i chłoną widok. Przed nami pięknie ośnieżone choinki jak z obrazka, na które padają promienie słoneczne. Taką zimę lubimy! Oczywiście ile sprzętów z aparatem, tyle zdjęć na każdym z nich. Wracamy do naszego podejścia, aby po około 2,5 km dojść do w miarę płaskiego terenu. Idziemy między zamrożonymi drzewami, przeciskając się przez lodową krainę, którą natura wykonała z krzewów porastających szlak i białego puchu. Temperatura jest trochę na minusie, jest nam ciepło ale kiedy stajemy na chwilę przy Białej Skale to czuć chłód. Dobrze, że nie wieje, wtedy odczuwalna temperatura byłaby zdecydowanie niższa.

 

Niespodziewajka

Dochodzimy do Ostrego Wierchu, skąd czerwonym szlakiem kierujemy się w dół. Schodzimy aż 132 metry stromym stokiem. Jedni zbiegają, inni zjeżdżają na butach. 😀 Technika dowolna! Ważne, aby dotrzeć do przełęczy w całości. Czekamy na wszystkich i z powrotem te 132 metry wchodzimy do góry. A nawet i więcej! Jest troszeczkę łagodniej, rozciągamy się na trasie tworząc podgrupy. Ci szybsi, wolniejsi i koneserzy. 🙂

Po 2,5 h zostawiania śladów na śniegu docieramy do upragnionego celu! Lackowa 997 m n. p. m. w Beskidzie Niskim i tym samym nasz 28. zdobyty szczyt! Przybijamy z wszystkimi piątki, ciesząc się ze wspólnego sukcesu. Cieszy nas nie tylko samo wejście i realizacja celu, ale obecność naszych znajomych. Ich uśmiechnięte twarze i ciepło jakie od nich bije. Agnieszka wyciąga domowe ciasteczka z czekoladowym napisem NDG. <3 Piękne! A jakie smaczne! Zajadamy się nimi, popijając gorącą herbatą. Ale to nie wszystko. 😉 Na dziś mamy przygotowaną małą imprezę niespodziankę. Justyna za parę dni obchodzi swoje urodziny, a jak wiecie my takie dni świętujemy w górach. Niczego nie świadoma ogląda pieczątkę do przybicia w książeczce, kiedy nagle wszyscy zaczynają śpiewać Sto lat! Ona staje w osłupieniu i krzyczy do nas, że mieliśmy świętować zdobycie Korony Gór Polski i co my wyprawiamy! 😀 Góral otwiera szampana, którego wcześniej schował w zaspie (schładzanie pierwsza klasa), a my składamy naszej wzruszonej Jubilatce życzenia. Wszystkiego dobrego jeszcze raz! Uśmiechy nie schodzą nam z twarzy, pomimo, że zimno pomału daje się we znaki. Dopijamy bąbelki z kubeczków, sprzątamy i kierujemy się tą samą drogą w dół.

W zachodzącym słońcu

Pamiętacie te zjazdy na butach z Ostrego Wierchu? Teraz przyszedł czas, żeby się tam wdrapać.. Wolniutkim tempem, z pojedzonymi brzuszkami docieramy na górę, a stąd między drzewami przebija się zachodzące słońce. Stoimy chwilę, ciesząc się ostatnimi chwilami naszej wycieczki. Droga powrotna mija dość szybko, może dlatego, że niektórzy postanowili zjeżdżać na tyłku. Niekoniecznie celowo. 😉 Kiedy dochodzimy do samochodów jest już szaro. Szkoda że zimowe dni są tak krótkie. Żegnamy się z Łukaszem i ruszamy w stronę Krakowa.

Lackowa za drugim razem dała nam się zdobyć. Nie spodziewałyśmy się, że Beskid Niski może nas tak miło zaskoczyć. Jego ukształtowanie, dzikość i jednocześnie piękno mają swój unikalny klimat.

“Nogami po koronę” – podsumowanie

Wkrótce przygotujemy dla Was podsumowanie wszystkich naszych wyjazdów. Każda góra z korony była unikatowa, z osobną historią, różną pogodą, z innym, ale tak samo wspaniałym, towarzystwem. To była cudowna przygoda!

Bardzo dziękujemy za wsparcie, dobre słowo i za to, że byliście z nami obserwując nasze zmagania, za każdy lajk i komentarz.

To koniec projektu “Korona Gór Polski”, ale nie koniec naszej działalności!

Idzie nowy rok, a wraz z nim nowe pomysły! STAY TUNED! 🙂 🙂

Lackowa

 

Dziękujemy po raz kolejny za piękne zdjęcia! Krzysiek & Łukasz <3