Ultra Trail Małopolska

ULTRA-TRAIL MAŁOPOLSKA

Ultra-Trail Małopolska i My jako wolontariuszki, wspierające biegaczy na trasie. Nie ma nic bardziej motywującego, niż obserwowanie najdzielniejszych zawodników najdłuższych dystansów. Ogromny podziw i brawa dla wszystkich!

Deja vu?

I stało się! Po zimowym wolontariacie nadszedł czas na letni czyli Ultra-Trail Małopolska. Kiedy w grudniu zamarzałyśmy na szczycie Lubogoszczy, biegając wokoło drzewa dla rozgrzewki, nie myślałyśmy, że będzie dalszy ciąg. Paweł – organizator biegu ma niezwykły dar przyciągania ludzi i szybko sprawił, że stałyśmy się częścią jego “staffu”. Propozycja wolontariatu pada na kilka miesięcy przed startem, ponieważ Justyna w tym czasie wyjeżdża na urlop, Karolina wraz z Ola podejmują się zadania.

Ultra-Trail Małopolska w edycji letniej proponuje 7 biegów po malowniczym Beskidzie Wyspowym oraz Gorcach. To naprawdę bardzo wymagające trasy o długości 170 km na raty, 170 km, 107 km, 64 km, 48 km, 30 km oraz 10 km. Jest w czym wybierać. Za ukończenie najdłuższych dystansów można dostać punkty ITRA oraz UTMB.

Dlaczego warto wybrać ten bieg? Bo jesteśmy na nim my. :p A tak na poważnie, na trasach nie ma tłoku, możecie poobcować z przyrodą, zagłębić się we własne myśli, delektować się biegiem. Dodatkowo można poznać wspaniałych ludzi, dla których pasja i zasady fair play to najważniejsze wartości. O innych pozytywnych aspektach musicie przekonać się sami. 😉

Stare Wierchy

Zaczynamy! Jest piątek 15 czerwca, bierzemy wolne w pracy i zaraz po 7:00 ruszamy. Po drodze zabieramy od innej wolontariuszki znaczniki trasy biegu i jedziemy na parking w Obidowej. Naszym miejscem docelowym jest Schronisko Stare Wierchy gdzie mamy zająć się punktem odżywczym dla trzech najdłuższych dystansów. Rozdzielamy się na parkingu, ale tylko na parę godzin. Ola skręca w lewo na najkrótszy szlak prowadzący bezpośrednio do schroniska, Karolina w prawo nieco dłuższą drogą na Turbacz i w dół do Oli. Na szlaku wbijamy w ziemię żółte oznaczenia z logiem biegu, po których niebawem będą podążać biegacze. To bardzo odpowiedzialne zadanie, należy pamiętać, że większość biegaczy podąży tą trasą w nocy, dlatego oznaczenia muszą być widoczne i dobrze rozłożone.

Pierwsi zawodnicy z dystansu 170 km NA RATY dobiegają do nas po godzinie 14:00 , mają za sobą 60 km i kilka porządnie dających w kość szczytów. 8 osób raz po raz przysiada do nas na ławkę i delektuje się chwilą odpoczynku. Późnym wieczorem dojeżdża do nas do pomocy Góral, a także Łukasz, który pełni rolę fotografa. Co dokładnie robi się na takim punkcie? Należy jak najlepiej zadbać o tych wojowników. Napełnić bukłaki, softlaski, nalać zupy, o której marzyli przez dobrych kilkanaście kilometrów. Niby nic, a jednak tak wiele. Kiedy po północy robi się gęsto na punkcie, uwijamy się jak w ukropie.  Ale uwierzcie, to nie ma nic wspólnego z narzekaniem. Jesteśmy tam dla nich, a to czysta przyjemność móc im pomóc, choć na chwilę ich odciążyć i zająć myśli czymś innym. Kiedy jest przestój między zawodnikami, my zasiadamy do stołu i gramy w karty. 🙂 Jak zwykle nieodzowny atrybut naszego wyposażenia.

Żadna z nas nigdy nie przebiegła tylu kilometrów, nawet połowy z tego, dlatego możemy sobie tylko wyobrażać jak bardzo duży jest to wysiłek. Jakim wyzwaniem jest pokonywanie kilometrów w nocy, kiedy prócz światełka z czołówki nie widzisz nic i ta głucha cisza lasu.. Naszego zmęczenia wynikającego tylko z braku snu, nie ma co porównywać do zmęczenia zawodników. Wielki podziw i brawa dla Was! Staramy się jak najlepiej zmotywować zawodników, zagrzewamy do walki, przypominamy o zabieraniu ze sobą sprzętu, chłodzimy sprayem nogi, które dają już o sobie znać. Niektórym jest u nas tak dobrze, że postanawiają z nami zostać. 😉 Po kilku próbach wypchnięcia ich na trasę jednak rezygnują. To nie ich dzień. Mamy przygotowane łóżka na taką okoliczność, organizator zadbał i o taką wygodę, aby zawodnicy mieli gdzie odpocząć, przespać się choć chwilę i zregenerować.

Nasze emocje

Adrenalina i emocje jakie wiążą się z bieganiem trzyma nas aż do 7 rano, kiedy to po raz pierwszy idziemy na krótką drzemkę. Godzinka na regeneracje i z powrotem na stanowisko. Pogoda wyjątkowo się udała, delikatne słońce za chmurką, nie za gorąco, nie za zimno. Idealnie. Kiedy w sobotę ostatni biegacze meldują się przed rozpoczęciem podbiegu na Turbacz, Góral podąża za nimi zbierać oznaczenia. Łukasz na rowerze górskim jedzie pod prąd trasy, aby uchwycić zmagania uczestników.

Sytuacje, które dla nas są niezrozumiałe i wręcz podnoszące ciśnienie to osoby, które nie szanują czyjejś pracy oraz wysiłku. Mowa tu o przestawianiu oznaczeń, zbieraniu ich przez osoby do tego nieuprawnione. Na naszym punkcie mają miejsce dwa incydenty. Łukasz podąża w stronę Turbacza i po drodze spotyka schodzących z góry parę turystów, którzy niosą w rękach nasze żółte znaczniki. Upomina ich i poprawia oznaczenia na trasie. Kilka godzin później wbiega do punktu zawodnik i zgłasza, że kilometr od nas, ktoś przestawił oznaczenia. Jedna z nas podchodzi kawałek do góry. Faktycznie, ktoś przestawił cztery chorągiewki, zmieniając tym samym trasę biegu na tym odcinku. Bez względu na to w jakim charakterze jesteśmy na szlaku czy jako turyści, biegacze, rowerzyści, szanujmy się nawzajem. Po co te złośliwości? A jeśli, ktoś z Waszej rodziny biegnie morderczy dystans po górach i przez takie zachowanie zabłądzi, skręci kostkę czy zdarzy się cokolwiek niedobrego to dalej będziecie obojętni? Zastanówmy się nad konsekwencjami. Nie róbmy sobie na złość. Szlaki są dla wszystkich.

W niedziele o 09:30 kończymy swoją przygodę z Ultra-Trail Małopolska. Sprzątamy nasz punkt, pakujemy sprzęty i udajemy się do samochodu. Był to niezwykły czas spędzony wśród przyjaciół i niesamowitych ludzi! Dziękujemy, że mogliśmy wam pomóc! Tymczasem udajemy się na zasłużony sen.

Nogami do Góry