Winter Trail Małopolska

WINTER TRAIL MAŁOPOLSKA naszymi oczami

Winter Trail Małopolska to biegi górskie inne od wszystkich. Tutaj oprócz dystansu, przewyższeń i rywalizacji liczy się przede wszystkim… przyroda.

 

PIĘKNA INICJATYWA

winter trail malopolskaNastał grudzień, a z nim pomysł na udział w Winter Trail Małopolska, ale nie w charakterze biegaczy, a wolontariuszy. W tym roku zmierzyłyśmy się z tym wyzwaniem po raz pierwszy na Festiwalu Biegów Alpejskich i bardzo miło wspominamy tamten weekend.

Winter Trail Małopolska to zimowa edycja Ultra Trail Małopolska, który organizowany jest przez Fundację 4 Alternatywy. Jej głównym przesłaniem jest poszanowanie świata roślin i zwierząt, dlatego podczas planowania tras biegów uwzględniane są ograniczenia związane z formą ochrony przyrody ożywionej. Na punktach odżywczych nie używa się jednorazowych plastikowych kubków, aby nie zaśmiecać nimi środowiska. Biegacze na swoim wyposażeniu muszą mieć bukłak, bądź własny pojemnik na wodę. Ważnym działaniem fundacji jest też pomoc bezdomnym zwierzętom. Na ich stronie internetowej możecie przeczytać o akcji Człowiek zwierzakowi bratem, w której 5 złotych z każdej opłaty startowej przekazywana jest na cel charytatywny. Jednak WTM to nie jest zwykłe wydarzenie z ochroną środowiska w tle – to przede wszystkim ludzie, którzy ten bieg organizują i wartości, które idą w ślad za tą inicjatywą.

Wielu naszych znajomych zapisało się na biegi jakie oferuje WTM, dlatego tym bardziej nasze zainteresowanie tym wydarzeniem wzrosło. Dystanse zaproponowane przez Ultra Trail Małopolska w wersji zimowej to 10 km, 30 km oraz 48 km. To bardzo wymagające trasy, jednak cały trud i ból wynagradzany jest niepowtarzalną atmosferą jaką tworzą organizatorzy, wolontariusze oraz Ci najważniejsi – biegacze. Ultra Trail Małopolska obejmuje biegi, dzięki którym można uzyskać punkty klasyfikujące do biegów ITRA (International Trail Running Association) oraz do jednego z najbardziej prestiżowych biegów ultra w Europie UTMB® (Ultra-Trail du Mont Blanc®) – 3 punkty za 48 km i 2 punkty za 30 km.

Winter Trail MałopolskaNie było innej decyzji. Chcemy być częścią tej przygody, poczuć te emocje oraz ducha Beskidu Wyspowego. Udaje nam się skontaktować z Pawłem, głównym pomysłodawcą i kierownikiem zawodów. Uzgadniamy jaką rolę mamy pełnić, czego od nas oczekuje i wszystkie szczegóły jakie są nam potrzebne do tego, aby zapewnić biegaczom jak najlepsze warunki podczas zawodów.

Przydzielono nam bardzo ważną funkcję. Mamy być żywym drogowskazem, aby żaden zawodnik nie zabłądził i nie tracił czasu na szukanie właściwej trasy.

CZAS ZACZĄĆ TĄ PRZYGODĘ!

Winter Trail MałopolskaW sobotę, 16 grudnia 2017 roku, z samego rana ruszamy do Kasinki Małej. Na drodze jest jeszcze ciemno. Na miejscu musimy być przed godziną 7:00. Na parkingu przy drodze zostawiamy auto i przesiadamy się do busa, który został zorganizowany dla uczestników biegu, aby mogli dostać się w okolice startu. Droga do Bazy Szkoleniowo-Wypoczynkowej Lubogoszcz, gdzie znajduje się miasteczko biegowe, jest jedyną drogą ewakuacyjną, dlatego aby była przejezdna zapewnione zostały 3 parkingi oraz transport. Docieramy do granicy miasta i lasu,  skąd jeszcze przed nami kilometrowy spacer w górę do bazy. Meldujemy się u Pawła, bierzemy potrzebne rzeczy i wraz z Michałem, który również ma takie samo zadanie, ruszamy pod Lubogoszcz. Jest to szczyt Beskidu Wyspowego o charakterystycznym trapezowym kształcie ze stromymi zalesionymi stokami Kasinki i Mszanki. Jego grzbiet ma aż trzy wierzchołki: Zapadlisko, Lubogoszcz Zachodni, gdzie Michał kieruje zawodników na właściwe trasy, oraz Lubogoszcz–główny szczyt. My stoimy na łączeniu szlaków zielonego, czarnego i czerwonego, ok. 100 m poniżej szczytu głównego.

MOC DOPINGU

Winter Trail MałopolskaO godzinie 8:00 jesteśmy już gotowe i czekamy na zawodników z dystansu 48 km, którzy właśnie przekraczają linię startu. Przed nimi około 2800 m przewyższenia. To tak jakby z poziomu morza wbiec na Rysy i jeszcze kawałek wyżej! Kiedy docierają do nas, jest to ich 8. kilometr, a za nimi dwa porządnie męczące podbiegi. Dzwonkami pasterskimi zagrzewamy ich do boju, krzyczymy motywujące hasła, przekazujemy ważne dla nich informacje o warunkach na trasie, oblodzeniach czy odległości do następnego punktu odżywczego. Swoim entuzjazmem i uśmiechem dajemy im dodatkową energię, a oni odwdzięczają się uściskami czy zwykłym słowem dziękuję. Właśnie po to to robimy! Żeby przez ułamek sekundy było im lżej biec, żeby wiedzieli, że na trasie są ludzie, którzy im pomogą, wesprą i mentalnie pomogą przejść przez to małe piekiełko.

 

Winter Trail MałopolskaTu nie ma udawanych emocji. Po prostu nie ma na to siły. Jesteś tu i teraz razem ze swoimi słabościami i myślami. Każdy ich uśmiech działa na nas jeszcze bardziej motywująco. Kibicowanie mamy we krwi, to druga najfajniejsza rzecz jaką kochamy zaraz po bieganiu. Cały peleton najdłuższego dystansu jeszcze koło nas nie zdążył przebiec, kiedy pojawili się biegacze z dystansu 30 km. Wystartowali o godzinie 9:00 mając do pokonania około 1800 m przewyższeń. Rozkładamy nasze siły i przybijamy 5tki już nie jednemu, a ‘dwóm dystansom’. Jest wesoło, biegacze pytają czy w ramach rozgrzania się w tym zimnie nie chcemy pobiec z nimi i nagle porywają nam Justynę w stronę szczytu 😀 Najwyraźniej jeszcze sił im było w bród. Zawodnicy z obu najdłuższych dystansów przebiegli przez nasz punkt i pozostało nam oczekiwanie na tych z ostatniego startu.

DRZEWO RATUNKOWE

Winter Trail MałopolskaO godzinie 10:00  wyruszają zawodnicy “dyszki”, ale u nas na punkcie pomiędzy ostatnim zawodnikiem z poprzednich dystansów, a pierwszym z tego najkrótszego mija prawie godzina.. Podczas kibicowania jesteś na adrenalinie, która Cię rozgrzewa, a teraz? Przestój. Nic się nie dzieje, nawet herbata z termosu nie pomaga. Zaczynamy mimowolnie chodzić wkoło drzewa, żeby pobudzić nasze mięśnie i krążenie. Czasem nawet biegamy i wymyślamy coraz to dziwniejsze kroki na naszej już wydeptanej ścieżce. Bawiąc się przy tym przednio.

Pomału wyłaniają się biegacze i znów możemy wspomóc ich na trasie. Nasza praca w tym miejscu dobiega końca. Czekamy na ostatniego zawodnika i Michała, który oprócz wskazywania drogi biegaczom pełni funkcję czerwonej latarni. Zamyka trasę i zbiera oznaczenia. Zmarznięci, ale szczęśliwi wracamy do bazy na upragniony gorący posiłek.

Tak NA MECIE

Winter Trail MałopolskaChwilę odpoczywamy, ogrzewamy się i kierujemy w stronę mety, aby pomóc dziewczynom wręczać medale. Teraz oglądamy finisherów, których kilka godzin temu dopingowałyśmy pod szczytem. Ogołoceni ze swojej skorupy cieszą się jak dzieci otrzymując od Mikołaja upragniony prezent. Szczęśliwi padają na ziemię z łezką w oku. Niektórzy nawet mają jeszcze moc by z tej radości skakać, to wszystko adrenalina i endorfiny. Wypełniają każdą część ciała. Czujesz wtedy, że żyjesz. Wiesz, że było warto. A my mamy przyjemność to wszystko przeżywać z nimi. Najczęściej wypowiadanym słowem po przekroczeniu mety po 48 km było słowo: Szczebel! Dał w kość chyba wszystkim. To ostatnie tak wymagające wzniesienie przed metą i ponad 600 metrów stromego podejścia (bo tylko nieliczni potrafią tam biec). To prawie pionowa ściana. Mówi się, że jeżeli pokonałeś Szczebel, pokonasz już wszystko! To zdanie, powinno być dla uczestników biegu największą motywacją.

W czasie kiedy kolejni biegacze walczą z tą piekielną górą, po 7h na metę wbiega jeden z zawodników. Tu czeka na niego dziewczyna. On klęka przed nią i się oświadcza! Podczas całej trasy biegł z pierścionkiem zaręczynowym mając w głowie jedno pytanie. A kiedy ona odpowiada TAK wszyscy wiwatujemy na cześć nowych narzeczonych. (Do tej pory mamy ciarki na ciele i szkliste oczy..) Nie da się tego opisać słowami, ale być świadkiem tego to piękne przeżycie.

ODDYCHAĆ TYM SAMYM POWIETRZEM

Może dlatego, że wiemy jak to jest podczas biegu, może dlatego, że góry są naszą ostoją uwielbiamy być tam gdzie pasja i pozytywne emocje. To powietrze gęste od endorfin, tak nimi naładowane, że elektryzuje wszystkich wokół. Ten blog jest właśnie po to aby pokazać Wam biegowo-górski świat naszymi oczami. Aby wspierać takie inicjatywy oraz ludzi, którzy je tworzą. To zakręceni pasjonaci, górskie świry z głowami pełnymi zapału i pomysłów. Promują piękno gór oraz zdrowy tryb życia. Taka jest również idea naszego projektu. By zobaczyć coś więcej, przeżyć przygodę, poznać świetnych ludzi, cieszyć się chwilą.

Wracamy z Kasinki zmeczęczone, ale z nowymi doświadczeniami i znajomościami. Na pewno Winter Trail Małopolska wpisze się na długo w naszą pamięć. Jedno jest pewne. Wrócimy tam…może latem? 🙂

Nogami do Góry

#dowhatyoulove